raz do roku, ale nie raz













 

Tusheti. mimo  upałów i suszy, tegoroczną wyprawę przez przełęcz Abano zaliczamy, bez dwóch zdań, do udanych. zrealizowaliśmy plan w 100% i nawet dorzuciliśmy kilka smaczków - o ukrytej poniżej mostu grocie nie wiedzieliśmy nawet my! droga minęła nam bezpiecznie w obie strony. zaopatrzeni w piknikowy prowiant, nie traciliśmy czasu na postoje. nasz sprawdzony patent na ten szlak, czyli gazowa kuchenka na kartusze, również zdała egzamin - kawę piliśmy na skarpach, urwiskach, we mgle i wszędzie tam, gdzie potrzebowaliśmy natychmiastowego zastrzyku energii. w samym Omalo piliśmy też kawę z piasku czy po prostu grzaną na piecu. oczywiście przywieźliśmy ze sobą naprawdę sporo suchej karmy (psiej i kociej) i pod Dartlo nasz znajomy (o polskich korzeniach)rozdysponował całość, rozwożąc do najbardziej potrzebujących miejsc. w Tbilisi zorganizowaliśmy pożegnalną suprę z tamadą i skromną częścią znanego zespołu baletowego, czyli Juri i Eleną – wrażenia z serii tych na całe życie. za rok zapraszamy na następną edycję!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

nie ma tego złego

podsumowań czas