rachiański nieświęty spokój





 


przygody z Erti dzieją się nawet bez naszego udziału. pierwszy, jesienny, wypad do Racha oceniamy jako bardzo udany. na prośbę naszych gości  w Ghebi zapewniliśmy, z pomocą lokalsów, rozrywkę w postaci rajdów konnych (poziom całkowicie początkujący) - sami ich nie organizujemy. były kasztany z pieca i szaszłyki z kasztanowych świnek. było łowienie ryb (końcówka sezonu większości gatunków) i zbieranie grzybów, z przewodnikiem, w pięknych gruzińskich lasach. ognisko w Utsera, gdy przypadkowe spotkanie z dawno nie widzianym znajomym zaowocowało długim wieczorem w jego domu (z basenem!). był pomnik Stalina za Lentekhi, studnia z żywą, kwaśną wodą i „górskie” balie do kąpieli w tejże wodzie - zupełnie pośrodku niczego. pomagaliśmy w zbiorach kukurydzy na paszę i zrywaliśmy miętę na herbatę. córki naszego gospodarza, przy rachańskim (imho, niezbyt dobrym) winie, śpiewały tradycyjne pieśni. dla chętnych trekkingi, dla pozostałych wycieczka do okolicznej winnicy i zbiory winogron. i wiele, wiele więcej.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

nie ma tego złego

podsumowań czas