kwiecień za nami
pogoda dopisała, a nawet zaskoczyła. zdarzył się jeden dzień trochę chmurzasty i ponury, ale generalnie na trasie towarzyszyło nam słońce. do statystyk musimy dodać dwie blokady dróg (to się zdarza w Gruzji), jedną ominęliśmy, nadrabiając trochę kilometrami, około 1,5 h, co zaowocowało dwoma faktami. pierwszym, że nie udało nam się dotrzeć do drugiego rezerwatu przyrody (ehhh) i drugim, że zobaczyliśmy piękne jezioro Tabatskuri (tak- to nieopodal epicentrum sejsmicznego!) w niesamowitym ujęciu, dzięki księżycowej poświacie i, rzecz jasna, umięjętnościom naszej Karoliny. drugiej blokady drogi nie dało się ominąć, nie dotarlismy do Bakuriani, o 22.00 okazało się, że musimy pokonać całą trasę z powrotem do punktu wyjścia i zacząć od nowa inną przełęczą. była też historia zagubionego telefonu i podwójnych urodzin. trochę improwizacji. jak zwykle nie dało się uniknąć tzw. kryzysu dnia trzeciego )) objazdówki mają jednak specyficzny klimat, ciągle coś się dzieje, nie wszystko da s...